Podwórko Zagubionych Zabawek - Lwów

Polubiłam podróżowanie. W związku z tym zaczęłam wyszukiwać różnych zabawkowych ciekawostek podczas wycieczek z moim Lubym. Tym razem padło na krótki wypad do Lwowa. :)


Trochę dalej od centrum miasta przy ulicy Kniazia Lwa 3 można spotkać dość nietypowe miejsce...

Już drugiego dnia Kasia wybrała się na zwiedzanie Podwórka Zagubionych Zabawek.

Ciężko stwierdzić, co było przyczyną powstania tego miejsca, jednak w  połowie opuszczonej dzielnicy można na jednym z podwórek zobaczyć mnóstwo zabawek...
Wzbudzają one trochę smutek, trochę strach. Pluszaki nie mają oczu, są brudne od deszczu, lalki są pozbawione kończyn...

W sadzawce pływają zabawki niemowlęce, jakiś niekochany przez nikogo wielorybek...


Można tu znaleźć zabawki starsze i nowsze. A to pluszowy koń albo uwielbiane we Lwowie lwy.

Bardzo smutne i niepokojące miejsce. Przypomina bardziej cmentarz niechcianych zabawek...


Swoje smutne życie zakończył tu również różowy samochód, który zgubił w jakimś wypadku koło.


Niestety nie wiadomo jak powstało to miejsce ani kto je stworzył. W bloku otaczającym podwórko normalnie mieszkają ludzie, jednak tutejsi nie zwracają uwagi na to cmentarzysko, które stało się uciechą zwiedzających je turystów.

Hipopotam za kratami... Jaki wyrok dostał? Niekochany królik pod improwizowaną ławką.
Kaczuszka, która kiedyś pomagała oswoić się z kąpielą, teraz pływa wraz z wielorybkiem.

Duży puszysty piesek z czapką pirata, który pilnuje wejścia do Podwórka.

I ślepy na jedno oko Lew wraz ze swoim przyjacielem królikiem, któremu ktoś dla zabawy założył chyba kosz na głowę.


Część pluszaków powiesiła się na kracie z bezsilności i ze smutku. Już nikt ich nie pokocha. Stali się muzeum osobliwości dla ludzi, którzy zarówno boją się jak i naśmiewają się z ich utrapienia.




Jak konający, jak porzuceni i niechciani, tak prezentuje się Podwórko Zagubionych Zabawek.

Może mają ciągle nadzieję na ratunek? A może tylko łza w pojedynczym oku się zakręci...












Komentarze

  1. Faktycznie, trochę przerażający widok. Może mieszkała tam jakaś szalona staruszka zbieraczka? Albo umarło jakieś dziecko i ludzie zamiast kwiatów przynosili zabawki? Jeśli lubisz takie zrujnowane miejsca, to trzeba było przy okazji wizyty na Ukrainie zahaczyć o Prypeć. :) Ja jestem fanką urbexu i bardzo chciałabym pojechać do zony.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj niestety zwiedziliśmy tylko Lwów, bo byliśmy na krótko. :) Ale po zdjęciach patrząc faktycznie dość przerażająco Prypeć wygląda. :D

      Usuń
  2. Byłam we Lwowie dwukrotnie, ale bardzo dawno temu. Wtedy tego miejsca chyba jeszcze nie było. Albo nikt o nim nie powiedział.
    Wygląda smutno. Poza tym bardzo mnie denerwuje, gdy nie dba się o rzeczy - jakiekolwiek - czy to codziennego użytku, czy zabawki, czy sprzęt elektroniczny i inne takie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się. Też uważam, że to smutne, ale ogólnie cała tamta ulica przyprawiała o smutek. Była zniszczona i zaniedbana a śmieci ogarniały cały teren.

      Usuń

Prześlij komentarz