sobota, 13 stycznia 2018

Star Wars Lego - Wola Park

Miałam dziś tylko pójść kupić chemię, no ale gdy zobaczyłam to:


to musiałam zboczyć z trasy i zobaczyć, co tam się dzieje!

Tak o to natknęłam się na event dla dzieci spod znaku Lego Star Wars. Zresztą jak widać po plakatach event odbył się w związku z "Ostatnim Jedi" i zapewne nową serią klocków z tej okazji. Co myślę o filmie już wiecie, ale że akurat była ze mną Momoko to popstrykaliśmy parę zdjęć.

Zobaczcie na tego imponującej wielkości speedera!


Sokół Millenium był ustawiony na dźwigni, która pozwoliła wzbić mu się do lotu!


Za to tu powstawał nowy lord Sithów - Darth Vader! Dzieciaki jak widać ciężko pracują, choć ciekawi mnie jak je ogarnęli, by robiły to według instrukcji, by po skończeniu Vader przypominał Vadera?


Momoko znalazła R2D2! Tego robota nie może nigdzie zabraknąć.  Zawsze będzie w moim sercu i BB8 go nie wykurzy.



Nawet udało mi się zrobić focisze ze słynną dwójką robotów! A kręciło się przy nich mnóstwo dzieci i ciężko mi było się przedostać do nich. 


A tutaj co? Czyżby Nowy Porządek wylądował?






No i figurki Lego z Wojen Klonów jak sądzę. Czyż Obiwan jest cudny?



Szkoda tylko, że dorosłym nie wolno było składać statków z klocków. W tej zabawie mogły tylko uczestniczyć dzieci do lat 16. :( Chlip, życie jest niesprawiedliwe!


piątek, 5 stycznia 2018

Gwiezdne sploty Ostatni raz xD

I znowu obudziła się we mnie mała dziewczynka, która marzyła by walczyć świetlistym czerwonym mieczem i zaprowadzić porządek w galaktyce.
Nie martwcie się, nie będzie spoilerów. Tylko moje ogólne wrażenia.

W środę wraz z Kylo i Finnem wybraliśmy się do Cinema City Mokotów na seans "Star Wars Ostatni Jedi" i... no w zasadzie ciężko stwierdzić jakie odniosłam wrażenia po filmie.
Nie na stawiałam się, że będzie lepszy od "Przebudzenia Mocy", więc nie czułam się rozczarowana, jednak biłam brawo scenarzyście i reżyserowi, bo tak spier**lić logikę fabuły to trzeba umieć!
Rebelanci w tym filmie są jak karaluchy, można ich zdeptać a te pokażą ci środkowy palac i dalej będą się opalać. Główny antagonista (którego twarz kompletnie mi nie pasuje, ale jak to mówią hełm/torba na głowę i jedziesz) poraz kolejny pokazuje, że hormony w wieku nastoletnim i broń to nie jest dobre połączenie, chyba, że chcemy fachowcom od remontów wnętrz dać więcej pracy.
Od dziecka czułam w "Star Wars" pewną magię, sakrum, coś co czuło się głęboko w środku. Tu niestety więcej jest komedii, facepalmów i fuck the logic!

Baaaardzo bym chciała podać przykłady, ale nie chcę nikomu psuć "rozrywki" przy oglądaniu filmu, więc może sobie odpuszczę...





Żeby tego było mało jak wcześniej "Przebudzenie Mocy" było kopią "Nowej Nadziei", tak "Ostatni Jedi" to zerżnięcie "Powrotu Jedi". Nawet przy tytule zbytnio się nie wysilili. Dodatkowo postaci znane nam ze wcześniejszych filmów, komiksów i książek, tu zachowują się irracjonalnie - jakby ktoś im mózgi pozamieniał.

Wiem, że wiele osób "fapie" do tych śmiesznych pingwinowatych stworków, przyznaję, że są urocze, ale wraz ze scenami na wyspie Luke'a, to jest już po prostu przesada. Jest ZA DUŻO elementów komediowych i wg mnie są one zbyt wysuwane na pierwszy plan, a powinny być delikatnym smaczkiem, tak jak w poprzednich częściach np. "kłótnie Hana i Cheewiego".

Do kostiumów nie mam zastrzeżeń. Były dobre. Nie powalały, ale trzymały się kanonu. O muzyce nie będę się wypowiadać, bo to utarte szlagiery z poprzednich części :). Sceny pojedynków na miecze świetlne nie zapierały tchu w pierściach tak jak słynna walka na Mustafar. Szkoda, bo dla mnie zawsze były to najlepsze chwile w filmach.

Nie chcę spoilerować, więc powiem tak. Gdyby mama prosiła was, żebyście kupili sałatę a wy przynieśliście by jej kawę, to czy by wyszła z tego dobra sałatka do obiadu? No kurcze nie. No i tak jest tutaj, bohaterów prosi się, by zrobili  coś a Ci nagle porzucają główny wątek robią coś innego, zabierają randoma ze sobą, a potem upss to naprawdę nie był dobry pomysł?
Potem mama mówi, że w zasadzie z kawy sałatkę też zrobi... No właśnie bohaterowie mają odszukać pewną postać, a potem nagle scenariusz porzuca ten wątek bez żadnego wytłumaczenia 0-0. WHAT?! Kto to pisał?!

Brak mi po prostu słów.
Mój Kylo Ren zrobiłby facepalma, gdyby nie fakt, że nie ma do tego odpowiednich dłoni XD. Finn skoczył z oparcia fotela. Woli się zabić, niż patrzeć na to.

Główna bohaterka? Hmm nie będę komentować. Znowu to co w poprzedniej części.

Pomimo tego poszłam, dobrze się bawiłam, i poszłabym ponownie (gdyby nie fakt, że szkoda mi 16 zł), ale poczekam i kupię sobie Blueray'a do kolekcji.

:D



Z pozdrowieniami od Kylo

niedziela, 24 grudnia 2017

Wesołych Świąt życzę!



Zdrowych, spokojnych świąt, dużej ilości lalek pod choinką oraz innych wymarzonych prezentów!



Aby te święta były śnieżne, ale ciepłe, były rachunki były niższe a jedzenie smaczne jak co roku!


WESOŁYCH ŚWIĄT! 




wtorek, 5 grudnia 2017

Krótkie historie o rodzinie Fua w panelach - 1

Witam, dziś bez zbędnych słów,  co jakiś czas wrzucę tutaj również moje komiksy o Akihide i Tomoe. Dziś pierwszy z nich!

Ponadto zapraszam serdecznie na mojego deviantarta: Soihime Deviantart


piątek, 24 listopada 2017

Nowy płaszcz dla Tomoe

Spadł pierwszy śnieg. Akihide właśnie dostał pierwszą od dawna wypłatę za kilka ramek komiksu do gazety. Był lekko przygnębiony, nie powodzi mu się tak jak dawniej od czasu wypadku. Nawet teraz idąc ulicą, nie potrafi stwierdzić, czy może właśnie nie minął kogoś znajomego. Może zapomniał mu pomachać bądź choćby skinąć ręką? Niestety, on widzi tylko białe plamy. Dawno już nie widział jak wygląda ktoś, kto się uśmiecha.
      - Eh, - westchnął głęboko, wyjął kopertę z wypłatą i przeliczył - czas najwyższy zabrać go po kurtkę.
   Schował pieniądze z powrotem do torby i skręcił w boczną ulicę. Już z daleka widział blok, w którym wynajął kawalerkę. Rodzice nie zostawili im zbyt wiele, ale był im wdzięczny za wszystko co ma.
   Wszedł po schodach na klatkę i otworzył drzwi do mieszkania.
    - Tomoe, ubieraj się, idziemy do sklepu!
   Z głębi mieszkania słychać było dźwięki jakiejś gry, przy której znowu pewnie jego młodszy brat przesiadywał.
    Tomoe wyleciał z pokoju w biegu ubierając czapkę, sweter i szalik.
 - Już jestem, Niiisaaaan~ - odparł śpiewająco.
 - No dobra to idziemy tu na dół.
 Młody zmarkotniał nieco - eee, myślałem, że gdzieś indziej.

   Na dole znajdował się mały sklep z używaną odzieżą.

- Braciszku, zobacz jaka fajna marynarka!

- Tomoe potrzebujesz kurtki, zobacz, ten płaszcz nie jest taki zły. 


- Jest trochę duży! - marudził Tomoe.
- Podrośniesz, poza tym nie jest zbyt gruby, więc będziesz musiał ubrać coś pod spód. 


- Płacimy proszę Panią.

- Oczywiście, kartą czy gotówką?




No tyle :) do zobaczyska!



poniedziałek, 20 listopada 2017

Pierwszy śnieg tym roku!

Poniedziałek zaczął się bardzo zimowo. Spadł pierwszy śnieg i wprawia to w bardzo przyjemny nastrój.  Niestety są też minusy, bo oczywiście śnieg standardowo jak co roku zaskoczył kierowców.


Wtf?! Śnieg pada!



Ale ładnie! Na ten widok w domu przed wyjściem do pracy podśpiewywałam sobie "Dzwonią dzwonki sań".



Lecimy do pracy!


niedziela, 19 listopada 2017

Zimowy początek jesieni.

Cześć!  Wczoraj naoglądałam się filmików Myfroggystuff i doszłam do wniosku, że zacznę szyć płaszcze dla moich lalek. 90% z nich ma na razie tylko letnie ciuchy i gdy na nie patrzę to aż robi mi się zimno. Brr... zima za pasem.

Luby właśnie wrócił z delegacji i pogrywał sobie w Star Treka, a ja jak przykładna przyszła żona wzięłam sprzęt do szycia i zrobiłam pierwszy płaszczyk wczorajszego wieczoru.



No, więc  tak to wygląda.  Trzy sztuczne guziki, bo zapięcia są na zatrzaski.

Materiał idealnie mi pasował do kompozycji. 

No i wracamy z Kasią do domu!


Jeszcze całkiem ciemno nie jest, to udało się pstryknąć fotkę. 

Jakby tego było mało, to zaczęłam szyć zimowe ubrania dla Akihide. Niestety Tomoe na razie ma tylko szalik i czapkę po bracie.
Ciężko się im wiedzie. Odkąd u Akihide zaostrzyły się objawy choroby, nie jest w stanie nadążyć z rysowaniem stron dla wydawnictwa.





No i wracamy z siłowni. Wymęczona, ale zadowolona. 

Zrobiło się trochę zimno i Tomoe nie chciał dalej iść. Akihide westchnął, gdy to zobaczył i oddał swój płaszcz  bratu.



- Akuś a tobie nie będzie zimno?



- Nie martw się! - zaśmiał się , choć ciarki z zimna przechodziły mu po plecach. -  Dorośli nie marzną...





A ja "Duży człowiek " jestem i kurna marznę, po czym schowałam braciszķów do torby. :)

wtorek, 14 listopada 2017

Testowanie mobilności

O dziwo okazało się,  że technologia nadąża za moimi potrzebami i dziś odkryłam, że jest mobilny blogger 0_o. Szok i niedowierzanie! Byłoby to idealne, bo najwięcej możliwości na produkowanie swoich tekstowych wypocin mam tylko w tzw. międzyczasie. Gdy docieram po pracy do domu, to już zabieram się za obsługę zapytań klientów z naszej firmy bądź wypełniam małżeńskie obowiązki (pranie, sprzątanie, gotowanie). Zazwyczaj kończy się to tym, że padam i ostatnie chwile przed powrotem Lubego spędzam grając lub oglądając anime.

W tym tygodniu podróżuje że mną po mieście Tomoe- młodszy brat Akihide, którego odziałam w odzież trochę bardziej adekwatną do obecnej pogody. Biedak jeszcze nie ma kurtki, ale ja już swoją założyłam.


Akihide ma problem od nowości z bolcem w talii obitsu. Natomiast Tomoe nie ma adekwatnej "zatyczki" w szyi, więc główka czasem mu się obraca jak u jakiejś sowy. Kiedyś coś na to wymyślę, ale maluch i tak jest uroczy.


niedziela, 5 listopada 2017

Siłka, wyciskanie czas na odpoczywanie!

Dziś jak co tydzień spędziłam weekend na siłowni razem z Atre - to moja już od 6 lat najlepsza przyjaciółka. O dziwo w życiu z nikim moja przyjaźń tyle nie trwała, ale no to nie ten blog, więc nie będę się roztkliwiać. :)

Z racji tego, że co tydzień idziemy we dwie do Jatomi wypocić z siebie wszystko, co się da (chcę znów cosplayować - Naruto czeka <3<3), to oczywiście zabrałam ze sobą lalkę.

Akihide spakował się do swojej nowej torby z logiem Star Wars, którą zrobiłam z etui komórkowego. Jedynie jeszcze muszę porobić klamerki do niej.


Musiałam trochę poczekać, aż Atre dojedzie do Promenady, więc przeszłam się razem z Akihide do Rossmana po wodę mineralną.



Potem już czekaliśmy na moją przyjaciółkę. Mnie łupała głowa, więc łyknęłam Nurofen, a Akihide przysiadł obok i zajął się czytaniem magazynów, które kupił w kiosku.


No i to tyle. Zebraliśmy się pół godziny później do Jatomi, dałyśmy sobie wycisk.

Ale muskuł woła xd.


Tak czy siak czas się zbierać, bo jutro do pracy!



wtorek, 31 października 2017

Troszkę o Akihide

rys. by me


Akihide oprócz tego, że jest moją ulubioną lalką, to jest również moim OC, który wyrobił już sobie parę cech oraz trochę historii:

- pali papierosy (pomimo tego, że ja nie paliłam nigdy, to jego nie jestem w stanie namówić do rzucenia)
- jest mangaką (taaa ja to tylko pomarzyć mogę)
- do rysowania i czytania nosi okulary
- ma niebieskie oczy
- czarne włosy z zielonymi pasmami.
- trenuje karate oraz chodzi na siłownię
- uwielbia Star Wars i anime
- choruje na prozopagnozję (w dużym skrócie oznacza to, że nie rozpoznaje twarzy ludzi)
- miał wypadek samochodowy
- ma młodszego brata Tomoe
- jego rodzice nie żyją
- nosi nazwisko Fua
- "Akihide" oznacza "czyste piekno"
- sam utrzymuje młodszego brata.