wtorek, 14 listopada 2017

Testowanie mobilności

O dziwo okazało się,  że technologia nadąża za moimi potrzebami i dziś odkryłam, że jest mobilny blogger 0_o. Szok i niedowierzanie! Byłoby to idealne, bo najwięcej możliwości na produkowanie swoich tekstowych wypocin mam tylko w tzw. międzyczasie. Gdy docieram po pracy do domu, to już zabieram się za obsługę zapytań klientów z naszej firmy bądź wypełniam małżeńskie obowiązki (pranie, sprzątanie, gotowanie). Zazwyczaj kończy się to tym, że padam i ostatnie chwile przed powrotem Lubego spędzam grając lub oglądając anime.

W tym tygodniu podróżuje że mną po mieście Tomoe- młodszy brat Akihide, którego odziałam w odzież trochę bardziej adekwatną do obecnej pogody. Biedak jeszcze nie ma kurtki, ale ja już swoją założyłam.


Akihide ma problem od nowości z bolcem w talii obitsu. Natomiast Tomoe nie ma adekwatnej "zatyczki" w szyi, więc główka czasem mu się obraca jak u jakiejś sowy. Kiedyś coś na to wymyślę, ale maluch i tak jest uroczy.


niedziela, 5 listopada 2017

Siłka, wyciskanie czas na odpoczywanie!

Dziś jak co tydzień spędziłam weekend na siłowni razem z Atre - to moja już od 6 lat najlepsza przyjaciółka. O dziwo w życiu z nikim moja przyjaźń tyle nie trwała, ale no to nie ten blog, więc nie będę się roztkliwiać. :)

Z racji tego, że co tydzień idziemy we dwie do Jatomi wypocić z siebie wszystko, co się da (chcę znów cosplayować - Naruto czeka <3<3), to oczywiście zabrałam ze sobą lalkę.

Akihide spakował się do swojej nowej torby z logiem Star Wars, którą zrobiłam z etui komórkowego. Jedynie jeszcze muszę porobić klamerki do niej.


Musiałam trochę poczekać, aż Atre dojedzie do Promenady, więc przeszłam się razem z Akihide do Rossmana po wodę mineralną.



Potem już czekaliśmy na moją przyjaciółkę. Mnie łupała głowa, więc łyknęłam Nurofen, a Akihide przysiadł obok i zajął się czytaniem magazynów, które kupił w kiosku.


No i to tyle. Zebraliśmy się pół godziny później do Jatomi, dałyśmy sobie wycisk.

Ale muskuł woła xd.


Tak czy siak czas się zbierać, bo jutro do pracy!



wtorek, 31 października 2017

Troszkę o Akihide

rys. by me


Akihide oprócz tego, że jest moją ulubioną lalką, to jest również moim OC, który wyrobił już sobie parę cech oraz trochę historii:

- pali papierosy (pomimo tego, że ja nie paliłam nigdy, to jego nie jestem w stanie namówić do rzucenia)
- jest mangaką (taaa ja to tylko pomarzyć mogę)
- do rysowania i czytania nosi okulary
- ma niebieskie oczy
- czarne włosy z zielonymi pasmami.
- trenuje karate oraz chodzi na siłownię
- uwielbia Star Wars i anime
- choruje na prozopagnozję (w dużym skrócie oznacza to, że nie rozpoznaje twarzy ludzi)
- miał wypadek samochodowy
- ma młodszego brata Tomoe
- jego rodzice nie żyją
- nosi nazwisko Fua
- "Akihide" oznacza "czyste piekno"
- sam utrzymuje młodszego brata.


wtorek, 17 października 2017

Choróbsko i nowy ciuszek

Cześć wszystkim,
aktualnie rozwala mnie zapalenie gardła, więc siedzę w domu i nie za wiele robię. Głównie śpię, kaszlę, kicham, pocę się jakbym przebiegła maraton i oglądam anime.

     Z racji tego, nie ma nowych fotek i zarzucę dziś tym, co mam na google dysku.


O to paczka moich ulubionych Barbie. Od lewej: Kasia, ciemno włosa Kasandra i Anna.

Wszystkie osadzone na ciałkach MTM, z włosami poskaracanymi i castomizowanymi częściowo ubrankami.


Kasandra z zawodu jest modelką, ale na razie ma problemy z włosami, które mają już swoje lata. Lalka została kiedyś przeze mnie kupiona na targu i niestety włosy po kuracji nadal nie odzyskały swojego blasku.



:P Ma wycieniowaną klatkę piersiową i brzuch oraz strój z mojej starej sukienki. Buty pochodzą z kalendarza adwentowego Barbie.


Natomiast Kasia to główka z lalki Fashionistas Curvy oraz ciałko MTM. Również wystylizowane na moją modłę. Legginsy są z MTM Joga basic, buty od Barbie w świecie gier, torebka z fashion packu a korale i bluzka wykonana przeze mnie.


:)

Taki mały pokaz modelingowy. A ja wracam do dychrania pod kołdrą.


środa, 11 października 2017

Nowe włoski!

W końcu zrobiłam perukę dla Akihide, z której w sumie bardzo zadowolona! Wygląda w końcu jak postać mangowa i nie wygląda jakby piorun w miotłę strzelił.


Mój Akihide ma zielono-czarne włoski wykonane z syntetycznych tanich chińszczydeł! :D O dziwo lepiej niż magic dał tu radę zwykły wikol 0-0.

Oczywiście z racji tego walnęłam też włosy dla jego młodszego brata Tomoe, ale te już takie średnie są.


Ale młodzik też jest słodziutki i oni zawsze będą moimi ulubionymi, ukochanymi laleczkami, których w życiu nie oddam!



Akihide i Tomoe są bardzo kochającymi się braćmi. Akihide jest mangaką, a Tomoe uczy się w gimnazjum i uwielbia jeździć na deskorolce i kocha Transformery.

Na nazwisko mają Fua.





poniedziałek, 9 października 2017

Różowa mangozjebka

Cześć!
Dziś zapoznam Was trochę bliżej z moją nie w pełni artykułowaną dziołszkę. 


Laseczka dostała spódnicę z fashion packów Barbie, mój skarpetkowy sweterek oraz laginsy z MTM.
Okulary ma po swoim pierwowzorze.


Zdaję sobie sprawę, że ma mnóstwo błędów, ale pomimo tego mam duży sentyment do tego tworu. :) 
Mam tak, że jak już jakaś lalka mi się spodoba, to nadaję jej imię. Może i ta się takiego doczeka.



To było tak na szybko. Życzę Wam miłego dnia i dobrego początku nowego tygodnia!

sobota, 7 października 2017

Kenuś nowy

Dziś krótka notka, więcej fotek niż tekstu, no ale może ktoś z Was jest bardziej wzrokowcem.


Tak dorwałam w końcu jednego z nowych Kenów Fashionistas.


Taki o to przystojniak! Ma super fryzurę i ładny kształt twarzy. Do tego te delikatne usta i wielgachny nos! Różnorodność górą!


O to Ken w pełnej okazałości. Ma grubsze ciało od standardowego chłopaka Barbie. Jest totalnym hipsterem: jak w końcu można nosić długi rękaw do krótkich spodenek!



Siema laski!



Nasz przystojniak nago wygląda tak. :)

Slipki wmontowane, zero sutków, ale chociaż pępek jest. No i ten sześciopak! Szkoda, że Mattel nie robi prawdziwych grubasków. W zasadzie ten przecież wcale nie jest gruby. 0-0







poniedziałek, 25 września 2017

Ruda kita po parkach pomyka



Dawno nie wstawiałam żadnej notki, a jednak trochę przy lalkach robiłam. I Tak o to lalka, którą kupiłam już jakiś czas temu z serii „Barbie w świecie gier” została poddana moim przeróbkom.

 Kupiłam ją, bo miała piękną główkę, ale niestety klej we włosach sprawił, że po wielu próbach zrezygnowałam z siłowania się z tym i w ten weekend wydłubałam jej wszystkie włosy razem z pokaźną warstwa kleju. Trwało to ze 3-4 godziny, ale włączyłam sobie do tego Naruto i jakoś zleciało. Tylko palców po tym nie czułam i miałam w nich zakwasy (to się tak da?!). No i uznałam, że jak już tak się bawię to pomaluję jej od nowa twarz, bo jej wielgachne oczy były dla mnie przesadzone. Chciałam z niej zrobić coś na kształt takiej kukiełki bądź lalki. Hmm nie wiem jak to ująć, ale stylizując włosy specjalnie zostawiłam jej wysokie czoło.


 Tak wiem, że to rudzielec bez piegów, ale nie chciałam ich. Nie chcę by każdy rudzielec był identyfikowany z piegami. Tak czy siak dziołszka przetrwała, choć z lenistwa zrobiłam błąd i białe plamki na oczach zrobiłam olejną (szlag, że z lenistwa nie chciało mi się szukać akryli), i o mały włos spartoliłabym wszystko, no ale się udało wytrzeć na mokro zaciek. Sytuacja opanowana!



Moich zbiorach ciuszkowych odnalazłam jakieś barbiowe getry i założyłam jej robiony kiedyś przeze mnie sweterek w truskaweczki. Buty natomiast były zamawiane na aliexpress i przeleżały w skrzynce z obuwiem lalkowym. Teraz brakuje jej tylko jakiejś torby, ale dziołszka wkrótce się jakiejś dorobi (kurcze nie mam pomysłu na imię dla niej!).



No i jako, że wezbrałam się w sobie (a głównie dlatego, że skończyła mi się karta miejska, sic!) i zaczęłam jeździć rowerem to i panienka doczekała się kilku nowych fotek, które zrobiłam wracając z pracy. By the way to nie wiem jak u Was, ale ja to mam pecha by pierwszy dzień i już trafić na jakieś roboty drogowe i zwężenia dróg chodnikowych! Do tego obtarłam sobie łapcie :<.



środa, 6 września 2017

Gdańsk, Sopot i bolące gardło

No i po wizycie w Gdańsku, było cudownie, ale zafundowałam sobie zapalenie oskrzeli. Do tego męczą mnie astma. :/ Nie fajne uczucie, gdy człowiekowi ból sprawia oddychanie. :<

No ale tyle mojego zrzędzenia. Chciałam dziś pokazać Wam parę fotek. Zabrałam ze sobą Akihide, który uwielbia podróże. No i poza tym ostatnio jego młodszy brat wyjeżdżał na wakacje, to teraz jego kolej. :)

Byliśmy w Gdańsku i Sopocie przez weekend. Było dużo chodzenia i ale i zwiedzania.
Załapaliśmy się na obchody na Westerplatte, byłam tam pierwszy raz i było na prawdę bardzo ładnie. Było odtwarzanie scen bitewnych, wszędzie poprzebierani za żołnierzy ludzie, do tego ruiny budynków, muzeum i naprawdę dużo ładnej okolicznej natury.

Potem weszliśmy na plan przy pomniku na Westerplatte. Było dosyć wysoko, ale Akihide dla dobrego ujęcia wszędzie wejdzie!


Potem poszliśmy na plażę w Brzeźnie. Oczywiście było już za zimno na pływanie, ale romantyczne spacery po plaży oraz obowiązkowe drażnienie fal Neptuna są zawsze na miejscu! Tymczasem nasz przystojny lalek złapał się za koło i polazł się kąpać.
Prawdziwy z niego facet! Nie boi się ani koloru różowego ani słodkich kaczuszek!



Potem jeszcze spacer po molo i powrót do pokoju!


Niedzielę zaczęliśmy od wejścia na starą latarnię morską. Przyznam, że mój brak kondycji dał się we znaki i prawie wyplułam płuca, ale i tak gorsze było wejście na wieżę Petrin w Pradze.

Ostatnim punktem wycieczki było przepłynięcie się statkiem pirackim! Czekałam na to cały ten czas! Normalnie polskie Karaiby!

Na statku było ekstra! Była skrzynia ze skarbami i martwy kapitan statku (o Boże to kto kieruje tym statkiem?!)


No i to tyle z naszej wycieczki weekendowej. Na zdjęciu powyżej Akihide wpakował się do skrzyni skarbów, by przeczytać, co jest zapisane w notesie w nim się znajdującym.

Potem już tylko 3 godziny siedzenia w przedziale, by wrócić na stare śmieci :)


Akihide teraz pozdrawia, a z podróży przywiózł trzy małe chomiczki do dioramy, które w następnej notce będą miały swoje 5 minut :).






sobota, 19 sierpnia 2017

Mężczyzna w pełni sprawny

Jak prawie każdy z lalkowiczów chciałam mieć Kena, który by miał włosy i nie był zombie paralitykiem. Niestety z tą drugą opcją jest trudniej. O ile ktoś posiada lalkę supermana, która zdaje mi się, że nie jest dostępna w Polsce (próbowałam znaleźć, ale ni huhu).
Aż tu przeglądając nałogowo Aliexpress przypomniałam sobie lalki żołnierzy SWAT, które widziałam w Czechach i pomyślałam, że warto po szukać ich u Chińczyków.
Nie zawiodłam się. Było tego mnóstwo.

No i trafiłam na samo ciało takiego żołnierza, które widzieliście w poprzedniej notce. Pierwsze moje skojarzenie to muskularne obitsu. Ale jak jest z nim w rzeczywistości?

Zamówiłam go 3 sierpnia za 11,20 $ a dostałam paczuszkę 18 sierpnia.


Wygląda całkiem zacnie, oprócz muskulatury ma też całkiem niezłą wagę. Nie jest to na pewno żadna wydmuszka. Barki przypominają mi konstrukcję tą od Supermana.

Jedyna wada jaka pojawiła się przy montażu głowy (nie licząc różnicy w odcieniach skóry, ale z tym się liczyłam), to niestety inny gwint na głowę.


Musiałam za pomocą kleju na gorąco wydłużyć bolec oraz trochę gumy z wnętrza głowy spiłować...

Teraz jednak głowa pracuje już całkiem spoko.


Tak o to prezentuje się Ken, troszkę krótką ma szyję, ale można przyzwyczaić się do jego barczystości.


Pomimo tej wady wygląda całkiem proporcjonalnie.

Artykulacja obejmuje, łokcie, barki, ramiona, uda, kolana, punkt nieco nad stopą a poniżej łydki, śródstopie, klatkę piersiową, talię, szyję i nadgarstki. Można powiedzieć, że to takie Kenowe MTM!
Stawy pracuję bardzo dobrze, są sztywne a lalka bardzo fajnie pozuje.


Ken wciągnął się w pozowanie. Główkę dorwałam od Kena, którego kupiłam na spotkaniu lalkowym. Niestety jego oryginalne ciało nie przetrwało prób artykułowania go.


Jak widać nogi mają podwójne stawy, które pozwalają na zginanie do pozycji z przysiadem.


Tył o to naszego delikwenta.

Zarąbiste są te ruchome stopy!!

Nie mogę się trochę przyzwyczaić do tej muskulatury, bo przyzwyczajona jestem do panów stylu anime, ale nowy image Kena robi wrażenie!




I na koniec nasz przystojniak w super sexy pozie.

Stawy nie są luźne, jedyną wadą fabryczną jaka mi się w ciałku trafiła było to, że bolec w jednym nadgarstku (taka kulka mocująca) była nieco większa, przez co musiałam włożyć dużo siły, by umieścić ją na swoim miejscu, ale poza tym nie ma żadnych problemów.

Niestety w zestawie nie ma wymiennych dłoni, ale przy fakcie, że Ken w końcu może się bardziej realistycznie poruszać, jest do detal do przeżycia. Może ktoś z Was znajdzie pasujące takie dłonie?

Dajcie znać!