Krótkie historie rodziny Fua w panelach cz.2




I tak właśnie poznałem Zarakiela – upadłego anioła, którego przez przypadek, za pomocą przerysowanego kręgu z Internetu przyzwałem z Siódmego Kręgu Piekła. Kto by pomyślał, że tak to się skończy? Nawet nie sądziłem, że piekło istnieje! Byłem w szoku, gdy na środku pokoju pojawił się lewitujący błękitny krąg a z niego wyszedł (a w zasadzie wspiął się, tak jakby sam musiał wykonywać te ruchy do góry i jakby w cale nie szedł w dół tylko w górę) ktoś podobny do człowieka o szarych włosach, długim warkoczu oraz z kataną w brunatnej pochwie przypiętej do pasa. Istota otrzepała się, wyprostowała i spojrzała na mnie. Byłem otępiały i nie wiedziałem, co mam ze sobą zrobić.

- Do cholery, kim ty jesteś? Skąd się tu wziąłeś?

Mężczyzna wziął głęboki oddech i zaciągnął powietrze w taki sposób, że słychać było jego szum w nozdrzach.

- Jak dawno nie miałem okazji oddychać tak czystym powietrzem! Trzeba przyznać również, że trochę się zapuściłem w tej kotłowni. – Mówił jakby sam do siebie, nie zwracając uwagi na Akihide. – Cała ta siarka i pył, ubranie ledwo trzyma się kupy, a przecież miałem je od ponad tysiąca lat! Co za szmelc! – Podniósł wzrok i dopiero wtedy zauważył Akiego. – A to pewnie dzięki tobie wydostałem się z tego pustkowia. Bardzo mi miło młodzieńcze, nazywam się Zarakiel, upadły syn Boga.

Akihide odruchowo podał rękę na przywitanie, a ten ją uścisnął i po czym dodał.

- To co będzie na śniadanie?


Komentarze