Gwiezdne sploty Ostatni raz xD

I znowu obudziła się we mnie mała dziewczynka, która marzyła by walczyć świetlistym czerwonym mieczem i zaprowadzić porządek w galaktyce.
Nie martwcie się, nie będzie spoilerów. Tylko moje ogólne wrażenia.

W środę wraz z Kylo i Finnem wybraliśmy się do Cinema City Mokotów na seans "Star Wars Ostatni Jedi" i... no w zasadzie ciężko stwierdzić jakie odniosłam wrażenia po filmie.
Nie na stawiałam się, że będzie lepszy od "Przebudzenia Mocy", więc nie czułam się rozczarowana, jednak biłam brawo scenarzyście i reżyserowi, bo tak spier**lić logikę fabuły to trzeba umieć!
Rebelanci w tym filmie są jak karaluchy, można ich zdeptać a te pokażą ci środkowy palac i dalej będą się opalać. Główny antagonista (którego twarz kompletnie mi nie pasuje, ale jak to mówią hełm/torba na głowę i jedziesz) poraz kolejny pokazuje, że hormony w wieku nastoletnim i broń to nie jest dobre połączenie, chyba, że chcemy fachowcom od remontów wnętrz dać więcej pracy.
Od dziecka czułam w "Star Wars" pewną magię, sakrum, coś co czuło się głęboko w środku. Tu niestety więcej jest komedii, facepalmów i fuck the logic!

Baaaardzo bym chciała podać przykłady, ale nie chcę nikomu psuć "rozrywki" przy oglądaniu filmu, więc może sobie odpuszczę...





Żeby tego było mało jak wcześniej "Przebudzenie Mocy" było kopią "Nowej Nadziei", tak "Ostatni Jedi" to zerżnięcie "Powrotu Jedi". Nawet przy tytule zbytnio się nie wysilili. Dodatkowo postaci znane nam ze wcześniejszych filmów, komiksów i książek, tu zachowują się irracjonalnie - jakby ktoś im mózgi pozamieniał.

Wiem, że wiele osób "fapie" do tych śmiesznych pingwinowatych stworków, przyznaję, że są urocze, ale wraz ze scenami na wyspie Luke'a, to jest już po prostu przesada. Jest ZA DUŻO elementów komediowych i wg mnie są one zbyt wysuwane na pierwszy plan, a powinny być delikatnym smaczkiem, tak jak w poprzednich częściach np. "kłótnie Hana i Cheewiego".

Do kostiumów nie mam zastrzeżeń. Były dobre. Nie powalały, ale trzymały się kanonu. O muzyce nie będę się wypowiadać, bo to utarte szlagiery z poprzednich części :). Sceny pojedynków na miecze świetlne nie zapierały tchu w pierściach tak jak słynna walka na Mustafar. Szkoda, bo dla mnie zawsze były to najlepsze chwile w filmach.

Nie chcę spoilerować, więc powiem tak. Gdyby mama prosiła was, żebyście kupili sałatę a wy przynieśliście by jej kawę, to czy by wyszła z tego dobra sałatka do obiadu? No kurcze nie. No i tak jest tutaj, bohaterów prosi się, by zrobili  coś a Ci nagle porzucają główny wątek robią coś innego, zabierają randoma ze sobą, a potem upss to naprawdę nie był dobry pomysł?
Potem mama mówi, że w zasadzie z kawy sałatkę też zrobi... No właśnie bohaterowie mają odszukać pewną postać, a potem nagle scenariusz porzuca ten wątek bez żadnego wytłumaczenia 0-0. WHAT?! Kto to pisał?!

Brak mi po prostu słów.
Mój Kylo Ren zrobiłby facepalma, gdyby nie fakt, że nie ma do tego odpowiednich dłoni XD. Finn skoczył z oparcia fotela. Woli się zabić, niż patrzeć na to.

Główna bohaterka? Hmm nie będę komentować. Znowu to co w poprzedniej części.

Pomimo tego poszłam, dobrze się bawiłam, i poszłabym ponownie (gdyby nie fakt, że szkoda mi 16 zł), ale poczekam i kupię sobie Blueray'a do kolekcji.

:D



Z pozdrowieniami od Kylo

Komentarze

  1. Ciekawa recenzja. Masz rację, nowe odsłony starych hitów to porażka. Wielokrotnie mieliśmy na to dowody, ale niezrażone Hollywood brnie w to dalej. Po Gwiezdnych Wojnach już nie ma czego oczekiwać, w końcu to Disney, więc musi być śmiesznie, słodko i niezbyt inteligentnie. Aż boję się oglądać nowego Blade Runnera, bo nie chciałabym sobie zepsuć wrażenia po dziele Ridleya Scotta.
    Cóż, przynajmniej twoje "skrzaty" miały zabawę. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, bardzo emocjonalnie do tego podeszłam, bo po prostu od chyba 7 roku życia jestem fanką "Star Wars" i na prawdę zabolało mnie to, co z tym zrobili.
      BTW przejrzałam obydwa Twoje blogi całe. :D Znalazłam tam Twoje zdjęcie z Akirą :D, jak wspominałaś w jednej notce o tym, że masz srebrne włosy, to myślałam, że jesteś starsza, a ty młoda babka jesteś.

      Usuń
    2. No cóż, czterdziestka zbliża się wielkimi krokami. :) Siwieć zaczęłam dość wcześnie, ale z daleka tego nie widać.

      Usuń

Prześlij komentarz