Testowanie mobilności

O dziwo okazało się,  że technologia nadąża za moimi potrzebami i dziś odkryłam, że jest mobilny blogger 0_o. Szok i niedowierzanie! Byłoby to idealne, bo najwięcej możliwości na produkowanie swoich tekstowych wypocin mam tylko w tzw. międzyczasie. Gdy docieram po pracy do domu, to już zabieram się za obsługę zapytań klientów z naszej firmy bądź wypełniam małżeńskie obowiązki (pranie, sprzątanie, gotowanie). Zazwyczaj kończy się to tym, że padam i ostatnie chwile przed powrotem Lubego spędzam grając lub oglądając anime.

W tym tygodniu podróżuje że mną po mieście Tomoe- młodszy brat Akihide, którego odziałam w odzież trochę bardziej adekwatną do obecnej pogody. Biedak jeszcze nie ma kurtki, ale ja już swoją założyłam.


Akihide ma problem od nowości z bolcem w talii obitsu. Natomiast Tomoe nie ma adekwatnej "zatyczki" w szyi, więc główka czasem mu się obraca jak u jakiejś sowy. Kiedyś coś na to wymyślę, ale maluch i tak jest uroczy.


Komentarze

  1. Technologia zdecydowanie ułatwia życie. Zazwyczaj. Czasem się coś psuje, ale to już insza inszość.
    Ja jednak do blogowania potrzebuję mojego biurkowego komfortu, a poza tym nie mam do mobilności odpowiedniego urządzenia, bo nienawidzę smartfonów. A z tymi bolcami, to zależy na czym problem polega. Bo jeśli np. jest za luźny, to można nałożyć termokurczliwą rurkę.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz